niedziela, 15 kwietnia 2012

Blogerki które mnie inspirują (czyli osoby dzięki którym zaczęłam pisać;)

Otóż to, gdyby nie te trzy blogi, nie byłoby mnie tu. Dzięki nim blogi stały się moją pasją i sama zapragnęłam w końcu dzielić się innymi ze swoimi przemyśleniami, radami, zainteresowaniami, czym bądź ;P 
Ale do rzeczy.... ;)
 
Moje zainteresowanie blogami zaczęło się gdy trafiłam na bloga Anwen :) Jest to przeogromne kompendium wiedzy na temat włosów. Każda dziewczyna która stosuje się do jej rad ma szansę na to aby mieć piękne włosy, nieważne jak bardzo są zniszczone. Jest to mój ukochany blog, po części dlatego że pierwszy ciekawy jaki odkryłam, po części dlatego że jej rady są naprawdę przydatne a posty interesujące. Możecie mi wierzyć lub nie ale przeczytałam prawie wszystkie jej posty... ;D Co więcej to dzięki niej zaczęłam olejować włosy, dbać o nie w sposób bardziej zaawansowany niż odżywka i szampon i w rezultacie cieszyć się zdrowym wyglądem moich kudełków. Niach niach xD uwielbiam piękne włosy :D

Dzięki powyższemu blogowi, trafiłam również na inne, niektóre bardziej mnie interesowały drugie mniej. Jest coś takiego co mnie przyciąga do niektórych blogów, nie potrafię tego dokłądnie określić ;p Na swojej liście obserwowanych mam ich dość sporo (przynajmniej według mnie) ale regularnie zaglądam tylko do trzech.
Drugi z moich ulubionych blogów to blog o interesującej nazwie "Kosmetyczne Alter Ego". Prowadzi go przesymapatyczna dziewczyna o pseudonimie Oczuchmurność (lub Czarna Orchidea), tak czy siak oba pseudonimy są pięknę. Ma przepiękny kolor włosów, który nie raz mnie już kusił by powrócić do farbowania swoich kudełków, na czerwono oczywiście :D Pozatym urzekają mnie stylizacje jej paznokci, gdyby nie to że moja praca raczej uniemożliwia mi malowanie pazurków, pewnie bym się wzorowała na niej ;) Ale cóż, pozostaje mi podziwiać ;)

Ostatnio dzięki pewnej stronie na której był spis najpopularniejszych blogów kosmetycznych, trafiłam na Azjatycki Cukier. Dzięki Ci Panie za internet :D Ten blog mnie urzekł z kilku powodów. Po pierwsze dziewczyna która go prowadzi, mieszka w Singapurze. Na codzień ma styczność z kulturą która zawsze mnie fascynowała - AZJA! Uwielbiam mangę, anime, baaardzo mi się podoba azjatycka uroda, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Marzę o tym żeby kiedyś pojechać do Japonni w sezonie kwitnących wiśni (się rozmarzyła....) Fascynujące są ich języki i sposób ich zapisu, kiedyś miałam ambitny plan nauczenia się japońskiego... Na szczęście przeszło mi :P
Drugim powodem dla którego jej blog tak mnie fascynuje, jest to że zdradza nam ona tajniki piękna azjatyckich kobiet. Nie wiem jak inni, ale ja nie raz wzdychałam do ich pięknych, gęstych, prostych włosów, cery bez skazy, ogromnych oczu, szczupłej sylwetki i wdzięku. Nawet styl ubierania mają zazwyczaj bardziej dopracowany.
Mam na myśli coś takiego <3 (zdjęcie znalezione w google)

Żeby nie było, ja nie mówię że europejki są fe, nic z tych rzeczy, mi się poprostu wyjątkowo podoba styl i uroda azjatek. Odpieram odrazu iroczne teksty w stylu że chyba nie widziałam azjatki bez makijażu... Widziałam, ale wśród kobiet każdej rasy jest tak samo, że czasem bez makijażu nie wyglądamy "kwitnąco". Można zaakceptować, lub kupić zestaw do makijażu i kichać na niedoskonałości urody :P Jeśli chcecie więc dowiedzieć się czegoś o tym w jaki sposób azjatkom udaję się tak wyglądać, to odsyłam do bloga Azjatycki Cukier. Ja wsiąkłam na wieleeee godzin ;) Pozatym znajdziecie tam również wiele ciekawych informacji o tamtejszej kulturze, a nawet przepisy!(coś co zainteresuje kuchcikujących ;p)

Przy okazji zdradzę Wam skąd wziął się mój nick. Kiedyś z moim (byłym już na szczęście;) chłopakiem, znaleźliśmy stronę z translatorem/generatorem imion japońskich. Okazało się że Katarzyna to Kyasuri. Tak mi się spodobało, że od tamtego czasu (czyli już jakieś 3 lata) posługuję się tym pseudonimem ;) 

Pozdrawiam i dziękuję za uwagę
(o ile ktoś dotarł do końca;)

środa, 11 kwietnia 2012

Pstryk! :)

Dzisiaj z okazji nieprzewidzianego wolnego, wybylimy na wycieczkę krajoznawczą po mieście. Oczywiście jak zwykle ubrałam się za lekko, no bo przecież jak wychodziłam z domu to było ciepło... A że od wody "delikatnie" ciągnie to już nie pomyślałam... Ale cóż, hartujemy się, a co :) Najwyżej będę jutro pociągająca :)
Z okazji dobrej pogody (SŁOŃCE!:) udało mi się nawet kilka fotek zrobić. Oto co ciekawsze fotki ;)






Tak między nami, to ja nie chciałabym do takiego łańcucha być przypięta





































Tak przyznaję się, mam manię fotoróbctwa pospolitego i dobrze mi z tym :D

wtorek, 3 kwietnia 2012

Dzień pod znakiem kawy i czekolady

Dzisiaj zaplanowałam że zrobię sobie w domu mochaccino. Specjalnie wybrałam się do marketu po składniki, czyli płynną czekoladę, czekoladę w proszku (zwykła gorąca czekolada), cukier i mleko. Co najlepsze jak z tego marketu już wyszłam lunął na mnie deszcz, to było złośliwe.
Po około 20 minutowym spacerku do domu (dodam że na progu musiałam się otrząchiwać z wody jak piesek), uradowana już widziałam oczami wyobraźni moją mochę :D Wizja była, ale sprzętu takiego jak w restauracji nie było. Żeby nie było próbowałam :P Niestety to co wyszło nie sprostało moim oczekiwaniom. Cóż w końcu tam gdzie miałam zaszczyt aż przez 1 dzień pracować (w dodatku kuźwa za friko - ja to chyba jestem fundacja charytatywna) mieli taką fajną maszynkę i kawa wychodziła taka że cud, miód i orzeszki :P
Moja tego nie przypominała, koniec końców trzeba było się zadowolić gorącą czekoladą ;)
Dla chcących spróbować na własną rękę, zapodaję instrukcję wykonania :)

SKŁADNIKI:
  • płynna czekolada
  • kawa naturalna (mocno zmielona - nie może być najmniejszej grudki
  • mleko (jakie bądź - co kto woli ;)
  • bita śmietana (chyba że macie maszynkę do robienia dobrej pianki z mleka to wtedy śmietana jest niepotrzebna, jeśli takową posiadacie to najlepsze do produkcji pianki jest najchudsze mleko - 0,5% )
  • czekolada w proszku (taka posypka na wierzch - powinno być w malutkim opakowaniu jak solniczka ;p, w razie nie znalezienia takowej gorąca czekolada powinna przejść)
WYKONANIE:
Na dół szklanki nalać trochę czekolady. W drugiej filiżance zaparzyć kawę, ja zaparzałam 3 łyżeczki a filiżankę zalałam do połowy gorącą wodą. Gdy już ładnie się kawa zaparzy, zalać nią czekoladę. Do tego dolać mleka(gorącego!), tak prawie do końca szklanki. Na wierz dajemy piankę z mleka lub bitą śmietaną. To zaś możemy posypać czekoladą w proszku i udekorować wierzch płynną czekoladą.

A tak to mniej więcej powinno wyglądać :)
















Jest to oczywiście tylko przykład, zdjęcie nie jest moje. Jednakże warto pamiętać że efekt końcowy zależy tylko od Was i Waszej inwencji twórczej :)


GOOD LUCK :-)

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Na dobranoc powitanie

Witam,
Uwielbiam serię komiksów wypuszczanych w gazetce "Metro". Główną bohaterką jest blada, wiecznie niezadowolona i nastawiona przeciwko całemu światu anarchistka.Pewnego razu gdy jej rozsądna blond włosa koleżanka kolejny raz ją zirytowała, ta zatkała uszy i stwierdziła iż udaje się właśnie do "swojego szczęśliwego miejsca" :)
I tym właśnie ma być ten blog, odskocznią od problemów. Miejscem gdzie można się poprostu zrelaksować. Obiecuję nie pisać o rzeczach dołujących, wystarczająco mamy ich przecież na codzień.
Pozytywnie więc życzę dobrej nocy ;)
A na koniec coś dla poprawy humoru xD