środa, 9 maja 2012

Bublowato...

Ja wiem, wiem że na każdą kobietę każdy środek może działać inaczej, wiem. Mimo wszystko lekkie rozdrażnienie jest. Do mojej czarnej listy bublowatości których nigdy więcej nie chcę oglądać, oficjalnie dołącza Rigevidon. Numerem jeden jest oczywiście Nexplanon, implant który może królować na salonach bublowatości i tandety. Oczywiście gdy idziemy do kliniki, przesympatyczna pani opisuje tą cudowność w samych superlatywach. Jakie skutki uboczne, a gdzieżby tam... Jakby co to mówią że standardowo, mogą być nieco nieregularne cykle, puchnięcie (zatrzymywanie wody w organiźmie) lub zmiana apetetu. I to tyle. Na ulotce (oficjalnej) też niczego przerażającego nie odkryłam. Zachwalane przez znajome, zachwalane przez panią pielęgniarkę... Ok, biere. Po kilku miesiącach !uskarżania się! moich współlokatorów na walające się wszędzie moje kudły doszłam do wniosku że gubienie włosów ma związek z implantem... Bo przecież diety nie zmieniałam, brałam suplementy i co najlepsze nigdy ale to nigdy nie miałam problemu z wypadaniem włosów. Jak wypadły mi ze 2 w ciągu mycia i czesania po, to było dużo... Dodam że włosy też farbowałam od wielu lat, różnymi farbami i żadna mi krzywdy nie zrobiła... Po wyjęciu tego cudownego specyfiku, musiałam czekać 3 miesiące na to aby sytuacja na mojej głowie się uspokoiła... Włosy co prawda przestały wypadać, ale na mojej głowie została połowa tego co miałam wcześniej :( A wszystko przez takie małe g...













Po tym wróciłam do Yasmin, które z tego co pamiętałam zawsze były dla mnie łaskawe, choć wciąż miałam stracha że to nic nie pomoże. Na szczęście pomogło i do czasu gdy przez pechowe zrządzenie losu musiałam przez msc brać Regividon, wszystko było super. Już po pierwszej dawce zauważyłam zwiększone wypadanie włosów, zaalarmowana tym faktem zaczęłam się mocno zastanawiać. Z początku powiązałam to z nowym szamponem, ale robiąc dochodzenie w google, nie znalazłam ani jednej negatywnej opinni na temat mojego szamponu. Mimo wszystko postanowiłam zacząć używać innego, aby sprawdzić czy sytuacja się polepszy. Nie polepszyła się ;/ Tymczasem stałam się nie do zniesienia, coś w stylu, bez kija nie podchodź :D I tu jasność na mnie/nas spłynęła, czyli "odstaw kobieto te tabletki bo jesteś nie do wytrzymania" :D teraz się z tego śmieję ale to małe paskudztwo nie dość że spowodowało wypadanie moich ukochanych cieniaczków to jeszcze było powodem moich kłótni z facetem :/
Dziś na szczęście byłam u lekarza, dostałam Yasmin. Mój Ci on! <3 I liczę na to iż moje kłopoty zarówno z włosami jak i z facetem (spowodowane moimi humorami) się skończą... :)
Niecierpię bubli...
To tyle na dziś, poskarżyłam się i mogę iść dalej opychać się truskawkami :D

A Wy, macie swoją czarną listę bublowatości?
Pozdrawiam gorąco

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz