Dla niektórych to banalnie proste, czyż nie? U mnie to nieco odmienna historia ;) Odkąd stałam się jako tako świadomym konsumentem, nie patrzę już na to co obiecuje producent na opakowaniu, czyli jak zwykle że ten kosmetyk to przełom, że cudownie dba o skórę, że nawilża, pielęgnuję, przeciwdziała starzeniu się skóry i rozmaite inne cuda wianki... Sami zresztą chyba wiecie :P W Anglii są dwie najpopularniejsze drogerie - sieciówki, czyli Boots i Superdrug. 90% populacji to w zupełności wystarcza, no ale wiadomo zostaje jeszcze te wybredne 10% :P Ja do tych 10% należę. Najpierw weszłam do Bootsa, przegląd wszystkich kosmetyków do twarzy, efekt - nic ciekawego, nawet takie marki jak Loreal czy Oriflame, większość składu to sztuczne składniki i nic wartościowego. W niektórych (o zgrozo) odkryłam nawet aluminium! Co jak co, ale aluminium to ja na buźkę nakładać nie mam zamiaru(nie mam wobec swojej skóry morderczych zamiarów ;). Zrezygnowana Bootsem przeniosłam się do Superdrug, tam niestety ta sama historia. Stwierdziłam że chyba jednak z kremu do twarzy wyjdzie mi jedno wielkie nic (czyli zostajemy przy olejku) i dla pocieszenia zaszłam do TK Maxx, miałam jeszcze zamair zakupić jakieś buciki :) Z bucików niewiele wyszło bo gdy weszłam do sklepu ukazał mi się ON... Chyba specjalnie na mnie czekał. Moja nowa kosmetyczna miłość <3
SKŁAD: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Squalane, Glyceryl, Sterate SE, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cetearyl Alcohol, Glyceryl Oleate, Glyceryl Stearate, Simmondsia Chinesis (Jojoba) Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Sambucus Nigra Flower Extract, Marrubium Vulgare Extract, Saccharide Isomerate, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Glycerin, Buddleja Davidii Extract, Thymus Vulgaris (Thyme) Flower/ Leaf Extract, Beeswax, Tocopheryl Acetate, Parfum, Aqua, Gluconolacone, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid
Ja wiem, wiem... że ma kilka rzeczy w składzie które może nie są do końca fajne ale nie jest ich tak tragicznie dużo to raz. A dwa jeśli to komuś przeszkadza to zawsze może sobie kupić krem z tzw. wyższej półki który tych dobrych skłądników będzie miał albo tyle co nic, albo wogóle nic i pełno świństw jak silikony, parabeny i inne cudeńka i jeszcze dużo za to zapłacić... Ja bądź co bądź wolę stawiać na naturę ;)
Ach i pochwalę się jeszczę Wam moim nowym nabytkiem :) Czyli co ostatnio czytam...
Powiem Wam, że pierwsze 30 stron było nieco nudnawe... Ale cóż przebrnęłam i dalej jest naprawdę diablo wciągające. Póki co jestem dopiero na 15 rozdziale ale już mogę z czystym sumieniem polecić jeśli tylko ktoś ma ochotę na ciekawą, inteligentnie napisaną i niezwykle interesującą książkę ;)
To tyle na dziś, pozdrawiam i życzę dobrej nocy ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz